- Spacerując po Central Parku

W niedzielę, gdy zegar wybił południe, po smakowitym śniadanku, które w ten dzień jest u nas zwyczajowym rytuałem, oraz filiżance pachnącej kawy, postanowiliśmy wybrać się z mężem do Central Parku na Manhattanie, by podejrzeć,... jak budzi się do życia w ciepłych promieniach słońca. Ubraliśmy się ładnie, wzieliśmy pod mankiet i z aparatem fotograficznym w ręku, wolnym kroczkiem, udaliśmy się w kierunku natury, zwierząt i ludzi. Dojazd do Central Parku, jest bardzo prosty, w krótkim czasie można znaleść się w zupełnie innym świecie.
Central Park to miejsce kultowe. Powstał pod koniec lat 50 tych XIX wieku, na bagnistych terenach, których zagospodarowanie kosztowało bajońskie wręcz kwoty. Dzięki staraniom kolejnych pokoleń, stał się enklawą zieleni, ptactwa , zwierząt, oraz natury szeroko pojętej, obramowany drapaczami chmur i miastem tętniącym życiem. Roztacza swoje uroki, na niewyobrażalnie olbrzymich połaciach ziemi, przeplatając się niezliczoną ilością alejek, ścieżek rowerowych, mostów, malutkich rzeczek, przeróżnej wielkości stawów, pomników, aż do muszli koncertowej i lodowiska, czynnego z krótką przerwą prawie przez cały rok.
Głównym celem naszego pierwszego spaceru po zimie, było przesłanie całusa i uśmiechu, a następnie zrobienia sobie zdjęcia, przy naszej dumie narodowej i Polskości w NY, czyli pomniku Króla Jagiełły na koniu, zwycięzcy nad Krzyżackim najeźcą w bitwie pod Grunwaldem. Posąg został wykonany w brązie w 1939 roku, przez 60 letniego wówczas, polskiego rzeźbiarza Stanisława Kazimierza Ostrowskiego. Stworzony z myślą o Światowym Zjeździe ( Targ World’s Fair ), stanął w wejściu do Flushing Meadows-Corona Park na Queens’ie. Po inwazji Niemiec na Polskę, zarówno personel pawilonu, jak również zabytki w nim się znajdujące, musiały pozostać w USA. W lipcu 1945 roku, rzeźba została zaprezentowana miastu NY i wraz z poparciem rządu na emigracji, oraz przy wsparciu konsula II Rzeczypospolitej w NY Kazimierza Krasickiego, pomnik znalazł swoje honorowe miejsce w Central Parku. Umiejscowiony został naprzeciw wzgórza z zameczkiem Belwederskim, w pobliżu Żółwiego Stawu (Turtle Pond), gdzie odbywają się tradycyjne polskie i litewskie tańce folklorystyczne.
Zaraz po wyjściu z Subway, przy słynnej 5 Avenue, wpadliśmy w wir ulicznych straganów, z ich wielonarodowościowymi sprzedawcami i artystami.
Na całą długość ulicy przyległej do Central Parku, w równióteńkim rzędzie, stała długa kolejka bryczek, z zaprzęgniętymi do niej końmi solo. Długo nie czekały, chętnych na przejażdżki nie brakuje.
Przy wejściu od strony 5 Alei, wszystkie ławki zajęte, dróżki i ścieżki również. Nic dziwnego, w tym miejscu znajduje się urokliwy staw, po którym pływają całe rodziny dzikiego ptactwa.
Ludzie dumnie spacerują ze swoimi psiakami, są ich niezliczone ilości. Najchętniej zatrzymywałabym się przy wszystkich, nie jest to oczywiście możliwe. Jednak złocistego Golden Retrievera musiałam pogłaskać, nie mogłam się opanować, dostałam w nagrodę łapę i buzi!.
Ozdobą Parku są liczni grajkowie, pogrywają na trabkach, skrzypcach, saksofonie, a czasami nawet na perkusji. Zbierają się wokół nich grupki ludzi i podrygują w takt muzyki.
ALEJĄ GWIAZD IDZIEMY, na widok zjawiskowej wręcz alei drzew, przypomniał mi się refren piosenki Zdzisławy Sośnickiej, to miejsce jak ulał pasuje do tych słów...
Kolejnym fascynującym miejscem, jest wydzielona część Parku do jazdy na wrotkach. Co tam się nie dzieje ~~~ tańce, hulanki, swawole. Napatrzeć się nie można. Już z ubiegłego roku znamy jedną panią, która króluje wśród wrotkarzy. Zgadnijcie ile ma lat?...71, jeździ po mistrzowsku, a jaką ma figurę!. Zawsze wśród takiej gawiedzi, przeplatają się różne bajeczne postacie. Na głowie jednego z nich siedział gołąb, a on sam poruszał się na specjalnie skonstruowanym wózku, wokól którego tańczyła na wrotkach śliczna dziewczyna. Ja przykleiłam się do pomalowanego fantazyjnie na brodzie w różnokolorowe pasy człowieka, którego biały pudel był zrobiony na wykapaną podobiznę.
Na największym ze stawów multum łódek, wiosłują na zmianę, a to chłopaki, a to dziewczyny. Tym razem poprzestałam na karmieniu kaczek, ale następnym z pewnością popływamy łódeczką.
Kończąc swoją opowieść o niespotykanie pięknym miejcu, jakim bez wątpienia jest Central Park na Manhattanie w NY, chcę dodać, iż ono nigdy nie przestanie mnie zadziwiać i fascynować. Ten uroczy zakątek usytuowany w centrum wielkiej metropolii zwanej Jabłkiem Swiata, pozwala odetchnąć pełną piersią i odpocząć po trudach dnia codziennego.Autor: Liliana Madejska
- Darmowe koncerty na Manhattanie

Słynna nowojorska szkoła muzyczna -The Julliard School powstala w 1905 roku jako konkurencja dla europejskich konserwatoriów.
Początkowo mieściła się przy rogu 12 ulicy i 5 aleii aby od roku 1956 stopniowo zaczac zajmowac coraz wieksze obszary w nowopowstajacym „universum sztuki"- Lincoln Centrum.
Dzisiaj jej trzy glowne wydzialy: muzyczny, baletowy i dramatyczny dostarczaja od lat swiatowym scenom utalentowanych, doskonale wyksztalconych i artystow.
Szkoda, iz nie wszyscy wiedza, ze znakomita wiekszosc przedstawien i koncertow mlodych,wschodzacych slaw dostepna jest za darmo .Wystarczy zglosic sie odpowiednio wczesnie po bezplatne bilety w kasie szkoly przyLincoln Centrum ( rog 65 ulicy i Broadwayu ) i o nie poprosic.Drukowany program na kolejne miesiace otrzymac mozna rowniez w kasie teatru. W maju miedzy innymi spodziewac sie mozemy koncertow prezentujeacych dziela mlodych kompozytoro-studentow, posluchac utworow Kabalewskiego w wykonaniu szkolnej orkiestry i obejrzec 2 sztuki Szekspira wyrezyserowane i grane rowniez przez studentow Julliard School.
W regularnie ukazujacej sie szkolnej gazecie mlodzi ludzie informowani sa regularnie o aktualnych przesluchaniach ( auditions) i zachecani do wziecia w nich udzialu .Studia na tej uczelni nie sa tanie lecz kazdy utalentowany kandydat moze liczyc na stypendium ,gdyz uczelnia od samego poczatku miala zamoznych i wspanialomyslnych przyjaciol, ktorzy umozliwiaja jej istnieje i rozkwit.
Do najbardziej zasluzonych i znanych nalezeli:jej zalozyciel dr. Frank Damrosch, syn chrzestny Franciszka Liszta, August D.Julliard- przemyslowiec tekstylny i wielki milosnik muzyki.
Jak wiele innych slynnych amerykanskich uczelni szkola uczy swoich studentow kierowac sie zasada: brac kiedy jest to potrzebne i dawac pelna reka dla nastepnych generacji gdy juz samemu osiagnie sie upragniony cel.
Julliard Box Office, godziny otwarcia: Poniedzialek-Piatek od 11 rano do 6 wieczoremwww.julliard.eduAutor: Elwira Blazewicz
- Palaczom nielatwo w NYC

Smutne Statystyki
Pomimo, że obecnie mieszka w Nowym Jorku mniej palaczy niż dziesięć lat temu, to i tak pali tu co czwarty statystyczny mieszkaniec. Choć pozornie dane te wcale nie wydają się być niepokojące, to ten niechlubny wynik odzwierciedla średnią krajową.
Palacze... Napędzają Ekonomię Miasta
Nie dość, że palacze musza wysłuchiwać kazania o szkodliwości papierosów od niepalących członków rodziny i przyjaciół, to jeszcze skazani są na wysokie ceny wyrobów tytoniowych. Zatem osoba wypalająca średnio jedną paczkę dziennie, w rocznym rozrachunku dokłada ponad tysiąc dolarów do budżetu miasta. Ironicznym więc może wydać się fakt, że nie dość, iż palący Nowojorczycy muszą płacić bajońskie sumy za paczkę swoich ulubionych papierosów, to jednocześnie wspierają tym miejską i stanową kasę, napędzając ekonomię Nowego Jorku.
Nie Opłaca Się Palić Po Kryjomu, Choć Czasami Się Udaje...
Według prawa z 1995 roku nie obowiązuje zakaz palenia w lokalach, które nie posiadają baru i z założenia nie mogą przyjmować więcej niż 35 klientów. W rzeczywistości jednak nawet i w dużych lokalach na palaczy przymyka się oko, jeśli pozostali goście nie podnoszą alarmu. Jednak to, że palić się udaje nie znaczy, że palić można, ponieważ w przypadku inspekcji odpowie zarówno palący gość, jak i właściciel lokalu.
Gdzie Można Palić?
Czy są wiec w Nowym Jorku miejsca, w których można legalnie palić? Jak najbardziej są takie miejsca w Nowym Jorku. Jest ich znacznie mniej, niż tych, w których jest to zabronione, niemniej jednak jest ich kilka. Oto one:
• Prywatne domy i samochody
• Wynajęte pokoje motelowe i hotelowe
• Sklepy specjalizujące się w sprzedaży wyrobów tytoniowych
• Stowarzyszenia członkowskie, w których członkowie są nieopłaconymi ochotnikami
• Bary papierosowe istniejące już przed 2003 rokiem
• Specjalnie oznaczone obszary na świeżym powietrzu
Gdzie Nie Można Palić?
Aby nowojorskim palaczom nie było zbyt łatwo, to lista miejsc, w których palenie jest surowo wzbronione jest o wiele dłuższa od tej, która wymienia miejsca dozwolone. Miejsca, w których nie wolno palić prezentują się następująco:
• Miejsca zatrudnienia
• Bary
• Restauracje
• Kryte Baseny
• Wszystkie rodzaje komunikacji, włącznie z poczekalniami
• Wszystkie miejsca, gdzie pracuje się z dziećmi
• Szkoły i boiska szkolne
• Uniwersytety i kampusy
• Szpitale
• Placówki rehabilitacyjne, z wyjątkiem specjalnie wyznaczonych miejsc
* Wszystkie placówki o charakterze charytatywnym
• ZOO
• Miejsca gry w bingo
Luki W Przepisach
Nie ma przepisów bez kruczków. Także i w tym przypadku zakazy palenia mają drobne ustępstwa. Jednym z nich jest to, że takie miejsca jak hotele, bary, restauracje itp., mogą dostać jednorazowe dyspensy, jeśli organizują spotkania mające na celu rozdawanie próbek tytoniu. Z drugiej jednak strony, nawet, jeśli wynajmujemy prywatne biuro w publicznym budynku, to mamy całkowity zakaz palenia we własnym biurze.
Bez Przerwy...
Prawo nie nakazuje pracodawcy przyznania przerwy „na papierosa”. Ponadto, zabrania ono pracodawcom zezwalania palenia swym pracownikom podczas przerw, jeśli nie mają specjalnego pomieszczenia wyposażonego
w odpowiednią wentylację.Co Dalej...?
Aby dowiedzieć się szczegółowo o wszystkich przepisach dotyczących palenia w Nowym Jorku i ewentualnych kar łamania przepisów, można zadzwonić pod numer 1-800-458-1158, wew. 2-7600
Osoby pragnące rzucić palenie papierosów zapraszamy na stronę internetową: www.nysmokefree.com lub zadzwonić pod numer 1-866-NY-QUITS (1-866-697-8487)
- Greenpoint na internecie - linki do innych stronGreenpoint, jedna z dzielnic północnego Brooklynu, to największe skupisko polskiej społeczności w Nowym Jorku. I choć według amerykańskich danych statystycznych metropolię zamieszkuje dziś około 1,3 miliona osób przyznających się do pochodzenia polskiego (w większości potomków emigrantów), to kawałek Polski w amerykańskich dekoracjach zobaczyć można tylko w „zielonym punkcie”, o krok od Manhattanu leżącego po drugiej stronie East River. więcej »
- Jednodniowe wycieczki za miasto – Nyack, NY

Jednodniowe wycieczki za miasto – Nyack, NY
Rzeka Hudson wygląda na zwykłą rzekę przez większą część swojej długości. Ale potem – tuż przed ujściem do zatoki Upper New York Bay – tworzy się z niej zaskakująco szerokie jezioro. Życie tu tętni wokół rzeki: porty żaglowe, mosty, plaże, przeprawy promowe, miejsca do wędkowania, restauracje i knajpki z widokiem na ciemną toń.
Warto więc wyrwać się na jeden dzień z nowojorskiej metropolii, by zobaczyć Hudson w całej okazałości i przypatrzyć się, jak żyje się „w pobliskim upstate”. Nyack położony ok 25 mil na północ od Nowego Jorku to stylowe, pełne życia miasteczko.
Ze względu na swój kosmopolityczny charakter stanowi doskonałą miejscówkę – oprócz zwykłych śmiertelników mieszkają tu sławni i bogaci. W licznych sklepach z antykami, klubach i restauracjach, czy po prostu na ulicy dostrzec można często twarze znane z ekranu: Stephena Baldwina, Rusella Crowe’a, Rosie O’Donnell czy Jonathana Demme’a.
Nyack jest również mekką artystów. Malarze mają tu swoje pracownie, na każdym kroku natknąć się można na interesującą galerię, tutaj też mieszka i tworzy kilku pisarzy. Mocnym punktem na mapie Nyack jest dom słynnego malarza Edwarda Hoppera, który w Nyack się urodził i spędził większość swojego życia. Jego dom został przekształcony w centrum artystyczne, odbywają się tu koncerty, wystawy i warsztaty artystyczne. Można tu też po prostu wejść, zobaczyć pomieszczenia, w których tworzył Hopper i pooddychać artystyczną atmosferą.
Ale Nyack to nie tylko ulubione miejsce artystów czy producentów filmowych. Nyack to przede wszystkim centrum rozrywkowe całego Rockland County. Ściągają tu wszyscy, którzy lubią klimat małych miasteczek, a jednocześnie lubią się dobrze bawić i dobrze zjeść. W piątkowe i sobotnie wieczory jest na Main Street w Nyack równie ciasno jak na nowojorskiej 5th Ave w okresie przedświątecznym. Jimmy Ziotis, właściciel restauracji-dinera „Skylark”w samym sercu Nyack, wie doskonale, jaką moc przyciągania ma to miasteczko. Od ponad 30 lat prowadzi tutaj swój biznes i nie ukrywa, że dzięki temu czuje, że żyje. Zapytany o krótką charakterystykę Nyack, odpowiada jednym tchem: „What a place! What a PLACE!!!”.
Ze wschodnim brzegiem rzeki łączy Nyack wspaniały most Tappan Zee – ciekawy i pod względem konstrukcyjnym, i krajoznawczym. Wybudowano go w najszerszym miejscu Hudson River, całkowita długość przeprawy to aż 4,88 km i – co ciekawe - jest tak przygotowany, żeby zmieniać liczbę pasów w każdą stronę w zależności od natężenia ruchu. Tak więc w godzinach porannego szczytu środkowy pas dostępny jest dla samochodów zmierzających w stronę Nowego Jorku, zaś popołudniu – w kierunku przeciwnym. Warto też dodać, że jadąc Tappan Zee Bridge w pogodne dni, można zobaczyć panoramę Manhattanu.
Do Nyack dojechać można autobusem z PABS linią 9W (www.redandtanlines.com). Można też wsiąść w samochód i po zjeździe z George Washington Bridge, skierować się na północ drogą Palisades Interstate Parkway. Na zjeździe nr 9 trzeba zjechać na NY State Thruway (nr 87 i nr 287) na wschód. Ostatni exit przed Tappan Zee Bridge (nr 10) to właśnie wjazd do Nyack.
Nieco dłuższą, ale chyba bardziej malowniczą alternatywą jest – po zjechaniu z George Washinton Bridge - obranie drogi 9W. Prowadzi ona do samego centrum Nyack (około 45 min jazdy).
Nie zapominać o rowerzystach: do Nyack prowadzi urokliwa stanowa trasa rowerowa nr 9 równoległa praktycznie cały czas do drogi 9W. Wytrawnym miłośnikom dwóch kółek dojazd do Nyack i potem powrót do wielkomiejskiego szumu nie powinien sprawić żadnego problemu.
Więcej informacji o Nyack znaleźć można na
www.nyack.org i www.friendsofthenyacks.orgAutor: Małgorzata Smolińska
Drukowane w Metropolonia Lipiec - Sierpień 2007 - Sylwester na oceanie
Bilety lotnicze do wytęsknionego kraju osiągają latem niebotyczne ceny. „Bezpłatne” wakacje u rodziny nie okazują się tak tanie, bo przecież każdemu chcemy przywieźć chociaż mały drobiazg.
Odpoczynek? A kto ma na to czas, kiedy wszystkich trzeba odwiedzić? No cóż, nie da się ukryć, ze jesteśmy bardzo zmęczeni, bo przecież przysłowiowe „pieczone gołąbki nie spadają nam same do gąbki”, szczególnie tutaj w Ameryce. Czujemy w kościach, że potrzebne jest nam wytchnienie, ale jak to zrobić? Sięgając pamięcią do wszystkich dotychczasowych wakacyjnych doświadczeń, zaczyna kiełkować w naszych zmęczonych głowach myśl: a może by tak spróbować czegoś całkiem nowego? Zapomnieć o godzinnym wystawaniu w kolejkach na lotnisku lub spędzaniu polowy urlopu w samochodzie, a zamiast tego zacząć odpoczywać i bawić się od pierwszego dnia wakacji do samego ich końca. Popłynąć w daleki świat....
Nie tylko z Orlando i Miami, Los Angeles czy Port Canaveral, ale także z Manhattanu i Brooklynu wypływają codziennie statki wypełnione barwnym tłumem spragnionych odpoczynku ludzi.
Przyjrzyjmy się bliżej jak wygląda niedługi 7-9 dniowy rejs. Nowocze-sne statki to pływające wielopiętrowe hotele. Jednym z nich jest Carnival Miracle. Spędziłam na nim 9 upalnych lipcowych dni, zwiedzając przy okazji Puerto Rico jak również Amerykańskie i Brytyjskie Wyspy Dziewicze. Przyznaje, że początkowo przeraziła mnie liczba pasażerów, było ich ponad dwa tysiące.
Wkrótce jednak okazało się, ze na 10-pietrowym statku jest wystarczająco miejsca dla każdego i wszyscy rozsypali się po jego przeróżnych zakątkach znajdując interesujące dla siebie zajęcie. Nie czuło się wiec nadmiernego zagęszczenia. Mimo usilnych prób nie byłam w stanie skorzystać ze wszystkich oferowanych atrakcji, obejrzeć każdego przedstawienia i spróbować wszystkich łakoci i przysmaków.
Naprawdę nie zawsze jest łatwo zdecydować czy po plażowaniu na pokładzie i kąpieli w oceanicznej wodzie posłuchać klasycznego trio, muzyki jazzowej, zespołu reggae czy pójść np. na wykład o następnym porcie, do którego wkrótce zawiniemy.
Podczas postoju w San Juan, stolicy Puerto Rico można wybrać się na zwiedzanie miasta z przewodnikiem, przejażdżkę konną brzegiem oceanu przy zachodzie słońca lub wyprawę kajakiem. Na wyspie St. Thomas możemy nurkować wśród koralowych raf lub po prostu rozkoszować się plażą i wodą, której szmaragdowy kolor wydaje się wprost nierealny. Podczas postoju na Tortoli możemy zaś pływać
z delfinami i żeglować do niezamieszkałych, dziewiczych wysepek.Nie mówiąc o tym, że na miejscu kuszą też statkowe butiki i kasyno. Całe rodziny umawiają się na coroczne „reunions” na pokładzie. A wiec dziadek na wózku inwalidzkim, wnuczki stawiające pierwsze kroki, rozbiegane nastolatki i ich przepracowani, stęsknieni odpoczynku rodzice.
Tłum ludzi zatrudniony jest na statku, aby uprzyjemnić gościom ich pobyt i sprawić, aby wrócili w następnym roku, najlepiej zabierając
z sobą swoich przyjaciół. Ja osobiście szczególnie polecałabym urlop na oceanie przepracowanym mamom. Tylko opieka nad niemowlętami jest odpłatna, dla pociech trochę starszych całodzienne przedszkole nie kosztuje nic. Rozbawione dzieciaki taplają się w brodzikach, malują, grają w teatrzyku, muzykują, wszystko pod opieka wykwalifikowanego personelu. Dla młodzieży istnieje specjalny program z mini golfem
i młodzieżowa dyskoteką włącznie, codziennie!Dla sportowców gym i jogging, lub bardziej wyszukanie - lekcje golfa. Dla graczy - kasyno, dla miłośników muzyki trio muzyki klasycznej, koncerty jazzowe i muzyka popularna, dla miłośników teatru codzienne przedstawienia.
Jedzenie to prawdziwe „stoliczku nakryj się”, kto chce się odchudzać powinien wybrać inna formę wakacji, chyba, że ma żelazną wole. Oprócz 2 restauracji znajdują się na statku niezliczone bistra, pizzeria, lodziarnia, bufet z ciastkami, czynne prawie całą dobę i oprócz napoi alkoholowych wliczone w koszt wyprawy.
Wyrażenie za darmo nie byłoby tu właściwe, przecież zapłaciliśmy za urlop a szefowie od marketingu na pewno skalkulowali to tak, że organizatorzy do naszego pobytu z pewnością nie dopłacają. Każda minuta jest wykorzystana. Podczas gdy jedni goście schodzą z pokładu, następni już czekają w hali portu, ekipy sprzątające dwoją się i troją, kucharze przygotowują pierwsze posiłki i tego samego dnia statek wyrusza w kolejny rejs.
I tak zdarzyło się, iż kiedy dziennikarski kolega z Nowego Dziennika Jan Latus 6 lipca dobijał do brzegu powracając z rejsu na Queen Mary 2, my wypływaliśmy z Carnival Miracle na Karaiby.
Rozbawieni pasażerowie z obu statków nawzajem fotografowali swoje pływające hotele. Mieliśmy trochę więcej szczęścia niż Latus, gdyż program rozrywkowy na statku był znakomity: do „five o clock tea” zaangażowane było trio z Bratysławy z pierwszą skrzypaczka tamtejszej Filharmonii więc rozrywka była na wysokim poziomie kulturalnym. Kto nie lubił muzyki poważnej mógł posłuchać oryginalnego zespołu Reaggae, a każdego wieczoru na scenie prezentowany był program kabaretowy, jakiego nie powstydziłby się żaden z teatrzyków kabaretowych w Nowym Jorku?
Wesołym przedsięwzięciem był casting dla pasażerów, w którym dowiedzieliśmy się, u kogo drzemią talenty piosenkarskie i sceniczne, podczas finałowego koncertu pod koniec podroży.
Rejsy to nie tylko przyjemność spędzenia miło letnich miesięcy. Niemal przez cały rok, włącznie ze świętami Bożego Narodzenia
i Sylwestrem można z Nowego Jorku i innych portów wyruszyć na podbój oceanów. W grudniu ( 22 i 29 ) bieżącego roku wypływają statki Norwegian Cruise Line z Manhattanu na Floryde i Wyspy Bahama.Czyż nie przyjemnie byłoby spędzić święta lub powitać Nowy Rok wdychając kryształowo świeże powietrze na oceanie?
Podsumowując uważam, iż statek to wspaniałe miejsce na wakacje rodzinne, spotkanie dawno niewidzianej grupy przyjaciół lub znalezienie tej jedynej wymarzonej osoby, gdyż nie zabrakło też wieczoru zapoznawczego dla samotnych i to na samym początku rejsu.
Jeśli myślisz o spędzeniu tegorocznego Sylwestra na oceanie musisz podjąć decyzję już teraz. Miejsca na rejsach zapełniają się szybko, zaś najlepsze ceny można dostać rezerwując kabinę z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Skontaktuj się więc ze swoim biurem podróży już teraz lub udaj się na stronę www.metropolonia.com po aktualny cennik i wykaz rejsów.
- Lista Outlets w całych Stanach
Robiąc zakupy w tzw Outlets możesz czasami zaoszczędzić od 25 do 75% na markowych produktach. Aby znaleźć Outlet blisko twojego miejsca zamieszkania udaj się na stronę www.outletbound.com. Możesz szukać wg nazwy sklepu lub np znaleźć wszystkie outlety w okolicy.
- Uwaga na nowe stawki czynszowe w Nowym Jorku

Niedawno odwiedziła nas Pani Anna Prokop z Greenpoint’u, która usłyszała o powszechnym wzroście opłat czynszowych i pragnęła potwierdzić te wiadomości u kompetentnych osób. Chciała dowiedzieć się, czy to prawda i jakie obecnie obowiązują regulacje w powyższym względzie. Jak zwykle chętnie pośpieszyliśmy z pomocą.
Czy właściciel mojej kamienicy może w całkowicie dowolny sposób podnieść opłatę czynszową?
- Niezupełnie. W Nowym Jorku właściciele nie mogą zupełnie dowolnie podnosić opłat czynszowych, gdyż ewentualne podwyżki są regulowane przez New York City Rent Guidelines Bard, który rokrocznie ustala ich wielkość. Tak się jednak składa, że akurat teraz instytucja ta ogłosiła podwyżki na następny rok finansowy, sprawiając, że właściciel kamienicy, w której Pani mieszka, będzie miał możliwość podniesienia czynszu do wyznaczonego poziomu.
Od czego konkretnie będzie zależeć nowa wysokość czynszu? Czy od wartości mieszkania?
- Składa się na nią kilka czynników. Jeżeli mieszka Pani w sześciorodzinnym lub większym budynku, zajmowany przez Panią lokal będzie podlegał powyższej stabilizacji czynszów. O ich konkretnej wielkości decyduje wiek budynku, wysokość dotychczasowych podwyżek, wysokość początkowego czynszu, oraz częstotliwość zmian lokatorów.
Rozumiem. Dodam jeszcze, że za kilka tygodni będzie wygasać mi dotychczasowa umowa najmu. To ma jakieś znaczenie?
- Owszem, bo przed wygaśnięciem starej umowy gospodarz takiego budynku musi zaoferować Pani do wyboru jednoroczną lub dwuletnią umowę wynajmu. Pani wybór pociągnie za sobą następujące konsekwencje: jeśli zdecyduje się Pani na umowę jednoroczną, czynsz może wzrosnąć maksymalnie o 4.5% (ale minimum $45), o ile nie płaci Pani kosztów ogrzewania lokalu - a w sytuacji, gdy pokrywa je Pani we własnym zakresie, maksymalnie do 4%. Natomiast jeśli zdecyduje się Pani na umowę dwuletnią, podwyżka, którą Pani obejmie może sięgnąć maksymalnie 8.5% (minimum $85) w sytuacji, gdy nie płaci Pani za ogrzewanie, bądź 8%, gdy Pani płaci.
Obawiam się więc, że dla właściciela bardziej opłacalne będzie jak najszybsze zdecydowanie się na zmianę lokatorów, bo wówczas chyba będzie mógł wprowadzić jakąś dodatkową podwyżkę, czyż nie?
- Nie, bo nie zezwala się na dodatkową podwyżkę przy zmianie lokatorów (tzw. vacancy increase). Za podnajęte mieszkanie można pobierać maksymalnie o 10% więcej niż wynosi czynsz..
Mój brat z rodziną mieszka w nieco mniejszym budynku – czy i jego te regulacje będą obejmować?
- Wszystko zależy od wielkości tego budynku. Jeśli mieszka w budynku 5-rodzinnym lub mniejszym w Nowym Jorku, niestety jego mieszkanie nie podlega regulacji czynszów – czyli właściciel posesji nie musi zważać na ograniczenia w podwyżkach czynszu, o których wcześniej wspomniałem.
Autor: Marcin Krakowski




